Jest coś nie normalnego w tej pogodzie. Hmmm… dlaczego zwykle kiedy chce się coś powiedzieć, zagaić rozmowę zaczyna sie od tego. Takie to neutralne i uniwersalne, zdaje się. Tak łatwiej zacząć. mówimy więc o słońcu, o braku słońca, o tym że za ciepło i o tym że za zimno jest na świecie. Zdecydowanie. Rześko. I ilekroć pojawia sie temat pogody w ostatnich dniach w rozmowach ze znajomymi narzekamy. Cóż… taki już urok pogadanek wśród ludzi. Narzekamy. Że… pada, wieje, za zimno…
Trochę, nie powiem, zadziwia mnie, że w maju chodzę ubrana dokładnie tak jak zimą. Dokładnie, niemal co do szczegółu. Długie spodnie, bluza z kapturem, „skórzana” kurtka, bawełniany szal, buty… O, buty tylko noszę inne. Zamiast wielosezonowych botków w stylu post-apo użytkuję intensywnie halówki. Tak wygodniej śmigać po mieście. Tak samo jak w mojej ulubionej ostatnio asymetrycznej czarnej bluzie.
Całość robia mi słuchawki. Praktycznie zresztą dość bo ładuje mnie muzyka. A co tam, podzielę się. Posłuchajcie sobie też 😉