Raz na rok

Konwent jest tylko raz. Do roku rzecz jasna i w Poznaniu, bo gdyby tak mocno chcieć to i jeszcze w innych miastach jest ta impreza. A jakby było mało z pewnością sporo innych konkurencyjnych eventów się znajdzie.

Jak zwykle w biegu, chyba już mała tradycja się robi. Tym razem pomiędzy imprezą na MTP a spotkaniem z psiapsiółą. W sumie też niezła impreza z nią była. Do rana, a co!

Nie lubię gdy jest dużo ludzi. Po prostu nie lubię. Tego zagęszczenia głów na metr kwadrat, głosów, rozmów – ja z tych nieobecnych kontemplujących. Patrzę, focę i podziwiam. Nie uczestniczę w pełnym słowa znaczeniu. Chociaż kusiło. Oj kusiło na malutki tatuaż z dostępnych flashy na konwencie. Bo wiecie, taka okazja, móc zobaczyć jak pracują artyści z całej Polski bez konieczności wyjazdu gdzieś daleko do obcego miasta. Ale… stop, stop, stop. Żadnych randomowych tatuaży czy innych ozdobników pod wpływem chwili. Mimo, że cudeńka, mimo że sztuka z wyższej półki. Nope. Na mnie i tak już czekał termin w jednym z poznańskich przybytków, więc bez szaleństw. Tutaj to tylko popatrzeć, pozachwycać się, paczkę zdjęć do domu przynieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *