Noc rybich głów

Czasami jest po prostu inaczej. I to inaczej wcale nie znaczy gorzej. Święta, czas cudów, spotkań rodzinnych, radość, śnieg, choinka, dzieciątko i szopka. Taaak, szopka. Staram się na niektóre rzeczy nie patrzeć, nie zauważać ich. Cóż, każdy cieszy się jak kto umie i jak lubi. A jako, że lubię różne, naprawdę różne rzeczy to i u mnie święta grudniowe tym razem zupełnie inaczej od tradycji. Co wcale nie znaczy, że gorzej, że nie cieszy i nie jestem szczęśliwa. Otóż jestem. Bo jak tu nie być, kiedy po ciepłym grudniowym spotkaniu w moich łapkach ląduje to:

A co w środku. Same cuda. Bez przesady będzie jeśli powiem, iż prezent niespodzianka a mimo to wymarzony. Tak, tak zupełnie w moim guście i w moim kierunku zainteresowań. Cóż to? Niespodzianka. Pewnie przy okazji się i tak pochwalę.
Korzystając niejako z okazji usłyszałam opowiastkę o „nocy latających rybich głów”. Taką refleksyjną jak na tą porę roku przystało. Bajkę o bezdomnych kotach, które najbardziej lubią święta, bo wówczas mają co jeść z pobliskich śmietników. Rybie główki, resztki z rodzinnego obiadu. Ciepło bijące od ulicznych ozdobnych kominków. Tak, prawdziwe kocie święto.  Życzę więc nam z okazji Świąt, końca roku i czasu refleksji więcej empatii, tak aby móc pochylić się nad zziębniętymi ulicznymi kotami, i też nad drugim człowiekiem, kimkolwiek by nie był, móc po prostu spojrzeć na niego tak po prostu bez uprzedzeń i złośliwości.

Kartka brzydka – wersja ładna znalazła się na facebooku, dla tych o mniej cynicznym spojrzeniu na świat. Zainspirowana bajką i rysunkiem z Zespołu MI.

Wszystkiego fajnego sobie i wam z okazji końca roku życzę. Tzn. ja i Miętowa w komplecie.

(kota została przeze mnie „oficjalnie” adoptowana)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *