… coś tu śmierdzi polskim reggae

… coś tu śmierdzi polskim reggae

To się powinno zdelegalizować. Wiele memów internetowych podobno na ten temat powstało. Mnie jakoś ominęły. Może w okresie ich popularności mało bywałam w sieci. Teraz jest mnie ciut więcej wirtualnie. Znowu zaczyna mnie być widać na blogu. Niemniej wszelkie obawy, że zagłębiam się tylko w cyfrowy światek mogę rozwiać. Żyję, bywam tu i tu. I jeszcze tam. Tam gdzie polską muzyką o płynącej energii śmierdzi.
Tekst o delegalizacji jakoś mi się znowu niedawno przewinął i nawet nie pamiętam gdzie, więc nie zacytuję. Nie ważne, nie ma najmniejszego znaczenia. Istotne dla mnie jest że bywam i gdzie bywam

SPONTANICZNIE

O właśnie tak mi się ten koncert wydarzył. Zupełnie nieoczekiwanie. Nie żebym wcześniej nie miała pojęcia i informacji, że takie wydarzenie się odbywa. Miałam, owszem, przyglądałam się, też. Niemniej jakoś nie w głowie było mi kupować bilety na trzydniowe święto. Tak, bo w zasadzie to był weekendowy cykl koncertów po sztandarem Karrot Kommando. Agencja koncertowa znana zapewne wszystkim tym, którzy wkręceni są w dźwięki różne, od folkowych po punkowe. Trudno jednak po tak prężnej działalności w organizacji koncertów i wydawnictwie płytowym mówić, że to niszowy, zupełnie nieznany twór. Chyba, że żyjąc w swojej bańce wydaje mi się oczywiste, iż i inni ludzie z ich działalnością się spotkali. Nie powiem, było kiedy, był na to czas bo Karrot Kommando właśnie świętuje 20 lat. I to święto odbywało się właśnie w ten weekend. W sumie to zastanawiałam się czy w cyklu trzech koncertów iść na wszystkie, czy tylko na któryś z nich, jakiś wybrany. Myślałam sobie o Pablopavo, ale ostatnia płyta dla mnie lekko depresyjna była w wyrazie. A depresja to coś czego obecnie jak ognia unikam. Zastanawiałam się nad Vavamuffin, bo nigdy ich na żywo nie słyszałam. Dwa utwory nawet znam. W sumie spoko, lubię tak – iść na koncert „niespodziankę”, gdzie nie znam pełnej twórczości i mogę się fajnie zaskoczyć. Rozmyślałam nad Kapelą ze Wsi Warszawa, bo lubiłam na studiach posłuchać. Słuchałam ich też i widziałam w wydaniu koncertowym. I tak na tym zastanawianiu minął mi prawie cały styczeń a decyzji brak.

DECYZJA PODJĘŁA SIĘ „SAMA”

Spontanicznie, jak wspomniałam. Szybka wiadomość około południa od kumpeli z #teamwolontariat #teamethnoport. No jak tak? – to idziemy. Co może pójść źle w wyjściu ze znajomą tak samo zanurzoną w etno klimaty? Ano nic. Poza pomyleniem przez nią cen biletów. Drożej było, o czym doskonale wiedziałam (wszak śledziłam wydarzenie). Ale nic to, to nie problem. I godzinę w stresie pomyliła, za wcześnie. Też spoko. Miałyśmy przynajmniej czas żeby wypić dobre latte w Cafe Poziom i pogadać. A potem to już był czas na pląsy, śpiewy i zabawę.

REGGAE MI TU ŚMIERDZI

Tak bezbłędnie od pierwszych sekund moje uszy złowiły znajomy klimat. Zaraz, moment, Kapela ze Wsi Warszawa? Niemożliwe. Przecież byłam już kiedyś na ich koncercie, z trochę innym składem #teamwolontariat, tak samo na okrągłej rocznicy Karrot – wtedy to 15-lecie było.
A jednak. Skrzypki, głęboki folkowy śpiew zmieszany z sekcją dętą i elektroniką. Cóż może być lepszego do pływania w dźwiękach? Pewnie może, z pewnością coś by się znalazło, tylko po co problemów szukać. Cieszyć się dźwiękiem, śpiewać i tańczyć pod sceną. A były powody do radości. Ta głęboka pulsująca energia wprawiająca w rytmiczne, nieskrępowane kołysanie ciała. Płynący pełną falą dźwięk, który przy zgaszonym na sali świetle rozpraszał poczucie wstydu, zahamowania i blokady, że się nie tańczy. Pełne zestrojenie i pozwolenie sobie na ruch, na lekkość w ciele, na balans na granicy zmrużonych oczu. Przepływ, flow, puls…

PULSY

Tak, dokładnie takie było moje pierwsze skojarzenie. To jak powrót do przeszłości, do kawałka „Pulsy” Village Kollektiv z ich pierwszej płyty. Na „wioskowy kolektyw” trafiłam wtedy, lata temu jakimś zupełnym przypadkiem. Aczkolwiek zupełnie nieprzypadkowe jest, że ten projekt tworzyli częściowo muzycy z Kapeli ze Wsi Warszawa, którzy wówczas próbowali zmiksować polski folk z elektroniką. Fajne było, bardzo fajne, tyle że zdechło. A szkoda. I chyba nie tylko mnie było szkoda tego zamysłu. Kapela za Wsi Warszawa odpaliła swój projekt z Bassałykami. Równie pulsujący, elektroniczny, taki w którym można się rozpłynąć.
Zupełnie nieprzypadkowe było też moje pierwsze skojarzenie z reggae. Cały koncert ten eteryczny klimat rozpływał się w powietrzu. Nic dziwnego w sumie, bo za Bassałykami stoi nikt inny jak między innymi Grzegorz Rytka. Wiecie co to Daab? Serce Ogrodu? Chyba już nic więcej mówić nie muszę. Zresztą co tu mówić, posłuchać to było coś niesamowite i bezcenne. Tak samo bezcenne jak przyjaźnie wolontariackie, jak spontaniczne akcje i festiwalowa zabawa. Jezu jak się cieszę – cytując innego klasyka – że dałam się nagle w środku niedzieli i w zasadzie kończącego się weekendu na ten koncert wyciągnąć. A tyle było do stracenia o czym nawet nie miałabym pojęcia i świadomości ile dobra by mnie właśnie ominęło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.