Pogoda nie rozpieszcza. Cytując klasyka – ciemno, zimno, wilki jakieś. Słońce nadal szybko znika za horyzontem, wieje po oknach, wiatr i śnieg tłucze w szyby. Wilki, niedźwiedzie, koty, psy.
Suki właściwie. Tak jak mam być bardziej szczegółowa, precyzyjna i dosadna.
KOBIETA KOBIECIE SUKĄ
Tak jak człowiek, człowiekowi wilkiem. To kobieta która do roli wadery – przywódczyni stada, mentalnie nie dorosła zmienia się w pieska u nogi. Wcale nie w puchatą przytulankę. I jak dojrzały, świadomy siebie mężczyzna to wilk, tak lecąc po skrajnościach i zupełnych przeciwieństwach niedojrzała mentalnie kobieta najczęściej objawia się jako suka. Nie psia suka, ludzka taka. Chciałoby się powiedzieć, że ludzka gdyby był w tym chociaż procencik człowieczeństwa. Ale nie ma. Nie ma i już. Co jest? Odbijanie sobie kompleksów, niemoc wyjścia poza klatkę nadbudowanych na głowie niczym za ciasna korona cierniowa przekonań. Ciekawe czy swoich czy bezrefleksyjnie przyjętych. Nie lubię bezrefleksyjnych ludzi, którzy nie potrafią samodzielnie myśleć i czuć. Też samodzielnie bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić czucia kolektywnego. Jakkolwiek idea community, kolektywu i lokalnych społeczności jest mi bliska, tak uczucia i emocje każdy ma swoje. Tak mi się to przynajmniej wydaje.
KSIĄŻKĘ SOBIE CZYTAM
O mój Boziu, znowu! No tak, znowu. Książka znowu. Jakby to było u mnie coś nowego. Fakt, nowe jest to że kiedyś tu było bardzo dużo zdjęć, trochę o filmach, o czytadłach mniej. No ale „ciemno, zimno, suki jakieś” – parafrazując. Ciężko jest wyjść na fotki w tą temperaturę. W domu komplikuje wszystko problem z oświetleniem, bo jak ma być cokolwiek widać przy tak burym świetle zza okna. Bardzo ewentualnie od rana coś się porobi na statywie, coś się z RAWów wyciągnie. To taki format zapisu danych z matrycy, tak tylko podpowiadam tym, co ich to mało interesuje pstrykanie i nie wiedzą co ja piszę. Szyfry pewnie jakieś typu „raw” czy inne „develop”, a na koniec „crop”

No bo wiadomo. Photoshop być musi, a wszystkie zdjęcia na Insta czy innym tego typu miejscu to są zrobione w „fotoszopie”. Do szopy to proponuję się schować piewcom takich teorii. Zacznijmy od tego, że Instagram nie był projektowany jako to, czym się potem stał – jak pisze Clive Thompson w „Koderach” – skończywszy na tym, że Adobe Photoshop to bardzo rozbudowane i potężne narzędzie (i drogie, to też), które również nie było projektowane pod obrabianie „sweet foteczek hot laseczek” na portal do zbierania achów i ochów, i potem zapewne jeszcze pieniążków. Chociaż patrząc przez pryzmat tych pieniążków nawet byłabym w stanie cenę programu zaakceptować. Ale zrobione pod odpowiednio ztargetowanego odbiorcę zdjęcia mnie nie interesują, w kwestii zdobywania „dzięgów”, no wiecie, ci „Koderzy” na półce mojego regału to raczej nie przypadek. Nie przypadkiem też używam Affinity (taniej, dużo taniej). Ha ha! Zawsze mogę powiedzieć, że sobie nic nie poprawiam w „fotoszopie”. Zawsze też obiegowym, powtarzanym bez refleksji głupstwom jak ta o Instagramie, mówię „nie”. Stanowczo!
Refleksje wszelkie w dyskusji ze mną są mile widziane. U mnie nie ma przypadków, jak i inne książki które mam na półce, raczej też przypadkowe nie są, głównie od kotków ślepych. Czytam więc sobie „O mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet”. Dla równowagi też jako następną przeczytam „Tresowany mężczyzna”. Lubię równowagę, lubię balans. W głowie, w mięśniach, w uczuciach i w życiu. I wcale nie mówię tu o balansowaniu wiecznie na krawędzi. Dziękuję, postoję stabilnie, życia na krawędzi miałam jak do tej pory za dużo. Zdecydowanie za dużo. Jak to było z tą stabilnością? Warsztaty jogowe „Przez stabilność do lekkości”. Nie lubię jednak jogi, nie wchodzi. Ja muszę mieć ostry wpierdol, sztangę ciężką jak diabli (czy diabeł waży trzydzieści kilo?) po to żeby potem w ramach równowagi w życiu zatopić się w fotelu do czytania. Tak, mam nawet specjalny fotel do czytania. Literka po literce, najpierw o „męszczyznach – pipkach”, później pewnie o „kobietach – sukach”.

Zresztą jakby nie patrzeć, oprócz książek dobijają się do mnie podobne przemyślenia po moim kontakcie z ludźmi. Kobieta, kobiecie…
Kobieta drugiej kobiecie ubliży, pośle jej pełen frustracji, swój nieproszony komentarz; kobieta przyklaśnie innym w grupie byleby tylko zakryć swoje kompleksy i wylać jad. Ano właśnie w kupie siła. Nic dziwnego że bezrefleksyjnie szczując i ujadając jak pieski na innych ludzi jako społeczeństwo generalnie jesteśmy w gównie. Pławimy się w nim wręcz.

Zdecydowanie od taplania się błocie wolę w ramach równowagi do tego co się dzieje za oknem, zamiast suk wole kotki, książkę z różową okładką, mnie w różowej, miękkiej bluzie. Równowaga, balans, święty spokój.